Zalman CNPS4X – lekkie chłodzenie dla nowoczesnych procesorów

Chłodzenie Zalman CNPS4X to pozycja dla tzw. casual userów. Ma stanowić ona dobrą opcję dla osób, które nie parają się overclockingiem, ale też oczekują więcej niż oferują tanie, niezbyt wydajne i zazwyczaj głośne coolery z gotowych zestawów PC.

Chłodzenie Zalman CNPS4X to stosunkowo lekka (360 g), aluminiowo-miedziana konstrukcja. Bez problemu zmieści się ona w niewielkich obudowach dzięki wysokości równej 132 mm. Za sprawne odprowadzanie ciepła z CPU odpowiadają dwa miedziane ciepłowody, które dzięki technologii DTH (Direct Touch Heatpipe) mają bezpośredni styk z metalową obudową procesora.

W przypadku chłodzenia Zalman CNPS4X obieg powietrza jest wymuszany przez pojedynczy wentylator o średnicy 92 mm. Ma on łożyskowanie EBR i prędkość obrotową regulowaną metodą PWM. Jego śmigła wirują z prędkością do 2000 obrotów na minutę, pozwalając na rozproszenie do 95 W energii cieplnej. Jest to wydajność wystarczająca do schłodzenia większości 8-rdzeniowych procesorów Intel Core i9 oraz AMD Ryzen 7.

Jednocześnie producent deklaruje, że poziom generowanego hałasu nie przekracza 28 dB. Dla porównania, poziom szumu tła dla spokojnej ulicy bez ruchu wynosi ok. 30 dB, a w przypadku odgłosów w domu łatwo zbliżyć się do okolic 40 dB. Powinno być zatem stosunkowo cicho i, jednocześnie, efektywnie.

Chłodzenie Zalman CNPS4X trafi do sprzedaży w bieżącym kwartale. Jego cena nie jest jeszcze znana, ale nie powinna przekroczyć 100 zł.

Dane techniczne:

  • model: CNPS4X
  • wymiary (W x S x G): 132 x 95 x 65 mm
  • materiał: aluminium, miedź
  • waga: 360 g
  • kompatybilne podstawki:
    • Intel 115X/775
    • AMD: AM4/AM3+/AM3/FM2+/FM2
  • wymiary wentylatora: 92 x 92 x 25 mm
  • prędkość obrotowa wentylatora: 1000 – 2000 obr./min. (+/- 10%)
  • maks. przepływ powietrza: ok. 75 m3/h
  • maks. natężenie hałasu: 28 dB(A) +/-10%
  • łożyskowanie wentylatora: EBR
  • pobór energii: wentylator: 1,44 W

Kinect Star Wars

Firma Goerga Lucasa słynie z restrykcyjnego podejścia do kwestii praw autorskich. Chcesz zrobić komiks z postaciami z Gwiezdnych Wojen i opowiedzieć własną historię zlokalizowaną w tym świecie? Niestety, musisz uważać. LucasArts stara się kontrolować rozwój własnej gwiezdnej legendy na wszystkich poziomach.

Właściciele marki chcą, by była ona maksymalnie spójna. Nic więc dziwnego, że grę na kinect również stworzyło właśnie LucasArts. Z punktu widzenia odbiorcy nie jest to jednak zła wiadomość.

Wręcz przeciwnie. LucasArts ma na swoim koncie cała masę świetnych tytułów, Jedi Academy czy Force Uleashed na czele. Czym tym razem również warto sięgnąć po produkt sygnowany nazwiskiem twórcy Gwiezdnych Wojen? Z całą pewnością tak.

Granie w tytuły z serii Star Wars czy oglądanie filmów zawsze było świetną zabawą. Jednak gracz mógł czuć pełen niedosyt. Używanie mocy jest fajne, ale zawsze sprowadzało się do naciśnięcia odpowiedniego przycisku czy popchnięcia gałki na padzie.

Teraz możesz naprawdę wykonać ten sam gest co wojownicy Jedi i powalić ruchem ręki kilku przeciwników naraz. Czujesz jak poziom dobrej zabawy rośnie? Oczywiście to nie jedyna atrakcja w Kinect Star Wars. Nie zabrakło tutaj również kultowych mieczy świetlnych czy sterowania kosmicznymi myśliwcami znanymi z filmów i poprzednich gier.

W obu wypadkach również będziesz musiał użyć rąk, by nie dać się pokonać wirtualnym, gwiezdnym przeciwnikom. Możesz wykonywać cięcia mieczem czy chwycić „niewidzialny” ster statku kosmicznego.

Halo 4. Strzelaj z kinectem

Halo to seria, która liczy już sobie ładnych kilka lat. Jak do tej pory jednak twórcom nie zabrakło ani wyobraźni, ani sił, by wypuszczać na rynek kolejne doskonałe odsłony. Halo na szczęście nie jest robione „na siłę”. Gracze nie dostają co roku kolejnej części, dlatego po nowej grze zawsze mogą oczekiwać dobrego przygotowania.

Halo trzymało poziom już od początku. Podkreślano doskonałą szatę graficzną (jak na tamte czasy) czy inteligencję sztucznych wrogów. Serii nigdy nie brakowało też grywalności. Teraz jednak ten ostatni element osiągnie najwyższy poziom – dzięki wykorzystaniu Kinecta.

Kinect pozwala zarówno na odczytywanie ruchów gracza, jak i komend głosowych. Ta pierwsza opcja jest najczęściej wykorzystywana w mini-gierkach robionych typowo pod kinecta. Twórcy „większych” tytułów, takich jak Need For Speed czy Mass Effect koncentrowali się jak do tej pory aspekcie dźwiękowym. Nie próbowali w pełni wykorzystać możliwości, które daje niezwykły kontroler do Xboxa.

Najwyraźniej uznali, że duża liczba skomplikowanych opcji w grze uniemożliwia efektywne użytkowanie ruchowego sterowania. Twórcy Halo 4 nie mieli takich wątpliwości. Co gracz otrzymuje w efekcie? Przede wszystkim od dawna wyczekiwaną opcję strzelania za pomocą gestów dłoni. Bronią możemy zarówno celować bez użycia pada, jak i naciskać spust.

W trailerze do gry twórcy chwalą się, że ich tytuł to przyszłość gier komputerowych. Wygląda na to, że podobne przechwałki wcale nie są przesadzone.

Steel Battalion: Heavy Armor

Producenci gier, które wykorzystują Kinect podchodzą do nowego kontrolera w bardzo różny sposób. Niektórzy stawiają jedynie na komunikaty dźwiękowe. To znaczy, że gracz steruje postacią czy pojazdem przy użyciu pada, ale od czasu do czasu może się wspomóc komendą mówioną. Dzięki temu gamer nie musi ciągle przeszukiwać menu, by wyciągnąć nową broń, zmienić pojazd itp. Inni stawiają na pełne wykorzystanie ruchów.

Tutaj do czynienia mamy przede wszystkich z bijatykami i mini-grami, bez fabuły. Tak działają również gry taneczne czy programy fitness. Producenci Steel Battalion: Heavy Armor postanowili podejść do sprawy w jeszcze bardziej oryginalny sposób, który zresztą doskonale wpisuje się w narrację gry. Gamer bierze udział we wojnie – jak można wnioskować po wykorzystywanych maszynach – w niedalekiej przyszłości. Chodzące czołgi są na to najlepszym dowodem.

W jednym z nich możesz zasiąść. Jednak jak wygląda sterowanie? To właśnie esencja gry. Przykładowa rozgrywka wygląda w ten sposób, że kontrolujesz działka przy użyciu pada, ale dodatkowe czynności wykonujesz „ręcznie”. Trzeba uruchomić shielda? A może zmienić pozycję wewnątrz pojazdu? Lub też wstać i wyjrzeć przez peryskop? To wszystko jest możliwe dzięki odczytywaniu gestów. Gra jest bardzo dynamiczna i wymaga ciągłego przełączania się pomiędzy kontrolowaniem gestykularnym a padem.

Szczególnie ciekawie robi się wtedy, gdy do Twojego mecha próbuje dostać się inny przeciwnik. Co wtedy zrobisz? Zapewne wymierzysz kilka celnych uderzeń pięścią, a potem chwycisz pada i wrócisz do obsługi działka.

Sport z Kinect Sports

Jak każde nowe zjawisko, tak i gry komputerowe mają wielu przeciwników. Wprawdzie pierwsze tytuły na konsolę Atari liczą już sobie dobre dwie dekady, niemniej jednak w porównaniu z innymi mediami, komputerowa rozrywka jest jeszcze bardzo świeżym wynalazkiem – zapewne stąd liczba krytyków. Najczęściej starszych i niezbyt zaznajomionych z tematem. Niektóre argumenty są jednak całkiem trafione – jak ten o ograniczaniu aktywności ruchowej. Gry dają wiele emocji i zabawy, ale przy tym nie wymagają zwykle prawie w ogóle fizycznego wysiłku. A może raczej powinniśmy powiedzieć… nie wymagały. Dzięki nowemu kontrolerowi od Microsoftu i grom takim, jak Kinnect Sports komputerowa rozrywka całkowicie zmienia swoje oblicze. Na czym polega seria Kinnect Sports? W jaki sposób angażuje graczy? To bardzo proste.

Tytuł jest zbiorem mini-gier, które odpowiadają różnym sportowym dyscyplinom. Znajdziemy tutaj siatkówkę, kochany przez Amerykanów football, golf czy boks. Oczywiście zadania typowe dla każdego sportu będziemy wykonywać przy użyciu własnego ciała. Możesz zapomnieć o trzymaniu pada. Zamiast tego zacznij myśleć na porządną rozgrzewką, bo bez odpowiedniego przygotowania możesz przegrać z komputerowym przeciwnikiem lub też drugim graczem. Bezdotykowy kontroler nie utrudnia również poruszania się po samym menu gry. Tytuł zbiera pochwały za bardzo ładnie przygotowany interfejs, który doskonale współpracuje z Kinectem. Co ważne, gra jest tak przygotowana, by swobodnie mogły się w niej czuć również dzieci.