Kieszonkowi twardziele – Delock wprowadza nowe, miniaturowe pamięci flash o dużej pojemności

Mają niewielkie wymiary, aluminiowe obudowy i nawet 128 GB pojemności. Można je przypiąć do kluczy i mieć zawsze przy sobie. Niemiecki Delock wprowadza dwie nowe serie kieszonkowych pendrive’ów.

Nowości zza Odry charakteryzują się niewielkimi gabarytami i pokaźnymi pojemnościami. Modele wyposażone w interfejs USB 3.2 Gen 1 (typu A) mają niewiele ponad dwa centymetry długości. Urządzenia wyposażone w złącza USB typu A i typu C są z kolei nieco dłuższe i mierzą nieco ponad trzy i pół centymetra. W obu przypadkach producent wkomponował w metalowe obudowy oczka, które pozwalają na przypięcie nośników np. do kluczy.

Niezależnie od serii użytkownicy mogą liczyć na wysokie prędkości odczytu danych, przekraczające na ogół 100 MB/s. W przypadku zapisu transfery wahają się od około 30 MB/s do niemal 90 MB/s, w zależności od pojemności urządzenia. Dostępne są następujące warianty: 16 GB (USB 3.2 – 54069, USB-C 54073), 32 GB (USB 3.2 – 54070, USB-C 54074), 64 GB (USB 3.2 – 54071, USB-C 54075) i 128 GB (USB 3.2 – 54072, USB-C 54076).

Nowe pendrive’y z logo Delock trafią do sprzedaży w ciągu najbliższych tygodni. Ich ceny będą zaczynały się od około 30 zł.

Dane techniczne:

  • Modele: 54069, 54070, 54071, 54072
  • Interfejs: USB 3.2 Gen 1 (typ A)
  • Wymiary: ok. 21,8 x 12,1 x 4,5 mm
  • Temperatura robocza: 0 °C – 70 °C
  • Temperatura przechowywania: -25°C – 85°C
  • Maks. liczba cykli zapisu: 3000
  • Maks. pobór mocy: 5 W
  • Transfery:
    • 54069: odczyt do 113 MB/s, zapis do 63 MB/s
    • 54070: odczyt do 119 MB/s, zapis do 34 MB/s
    • 54071: odczyt do 103 MB/s, zapis do 48 MB/s
    • 54072: odczyt do 111 MB/s, zapis do 89 MB/s
  • Modele: 54073, 54074, 54075, 54076
  • Interfejs: 1 x USB 3.2 Gen 1 typ A + 1 x USB 3.2 Gen 1 typ C.
  • Wymiary: ok. 36,8 x 12,1 x 7,1 mm
  • Temperatura robocza: 0 °C – 70 °C
  • Temperatura przechowywania: -25°C – 85°C
  • Maks. liczba cykli zapisu: 3000
  • Maks. pobór mocy: 5 W
  • Transfery:
    • 54073: odczyt do 117 MB/s, zapis do 43 MB/s
    • 54074: odczyt do 119 MB/s, zapis do 41 MB/s
    • 54075: odczyt do 100 MB/s, zapis do 46 MB/s
    • 54076: odczyt do 71 MB/s, zapis do 54 MB/s

Kinect Star Wars

Firma Goerga Lucasa słynie z restrykcyjnego podejścia do kwestii praw autorskich. Chcesz zrobić komiks z postaciami z Gwiezdnych Wojen i opowiedzieć własną historię zlokalizowaną w tym świecie? Niestety, musisz uważać. LucasArts stara się kontrolować rozwój własnej gwiezdnej legendy na wszystkich poziomach.

Właściciele marki chcą, by była ona maksymalnie spójna. Nic więc dziwnego, że grę na kinect również stworzyło właśnie LucasArts. Z punktu widzenia odbiorcy nie jest to jednak zła wiadomość.

Wręcz przeciwnie. LucasArts ma na swoim koncie cała masę świetnych tytułów, Jedi Academy czy Force Uleashed na czele. Czym tym razem również warto sięgnąć po produkt sygnowany nazwiskiem twórcy Gwiezdnych Wojen? Z całą pewnością tak.

Granie w tytuły z serii Star Wars czy oglądanie filmów zawsze było świetną zabawą. Jednak gracz mógł czuć pełen niedosyt. Używanie mocy jest fajne, ale zawsze sprowadzało się do naciśnięcia odpowiedniego przycisku czy popchnięcia gałki na padzie.

Teraz możesz naprawdę wykonać ten sam gest co wojownicy Jedi i powalić ruchem ręki kilku przeciwników naraz. Czujesz jak poziom dobrej zabawy rośnie? Oczywiście to nie jedyna atrakcja w Kinect Star Wars. Nie zabrakło tutaj również kultowych mieczy świetlnych czy sterowania kosmicznymi myśliwcami znanymi z filmów i poprzednich gier.

W obu wypadkach również będziesz musiał użyć rąk, by nie dać się pokonać wirtualnym, gwiezdnym przeciwnikom. Możesz wykonywać cięcia mieczem czy chwycić „niewidzialny” ster statku kosmicznego.

Halo 4. Strzelaj z kinectem

Halo to seria, która liczy już sobie ładnych kilka lat. Jak do tej pory jednak twórcom nie zabrakło ani wyobraźni, ani sił, by wypuszczać na rynek kolejne doskonałe odsłony. Halo na szczęście nie jest robione „na siłę”. Gracze nie dostają co roku kolejnej części, dlatego po nowej grze zawsze mogą oczekiwać dobrego przygotowania.

Halo trzymało poziom już od początku. Podkreślano doskonałą szatę graficzną (jak na tamte czasy) czy inteligencję sztucznych wrogów. Serii nigdy nie brakowało też grywalności. Teraz jednak ten ostatni element osiągnie najwyższy poziom – dzięki wykorzystaniu Kinecta.

Kinect pozwala zarówno na odczytywanie ruchów gracza, jak i komend głosowych. Ta pierwsza opcja jest najczęściej wykorzystywana w mini-gierkach robionych typowo pod kinecta. Twórcy „większych” tytułów, takich jak Need For Speed czy Mass Effect koncentrowali się jak do tej pory aspekcie dźwiękowym. Nie próbowali w pełni wykorzystać możliwości, które daje niezwykły kontroler do Xboxa.

Najwyraźniej uznali, że duża liczba skomplikowanych opcji w grze uniemożliwia efektywne użytkowanie ruchowego sterowania. Twórcy Halo 4 nie mieli takich wątpliwości. Co gracz otrzymuje w efekcie? Przede wszystkim od dawna wyczekiwaną opcję strzelania za pomocą gestów dłoni. Bronią możemy zarówno celować bez użycia pada, jak i naciskać spust.

W trailerze do gry twórcy chwalą się, że ich tytuł to przyszłość gier komputerowych. Wygląda na to, że podobne przechwałki wcale nie są przesadzone.

Sport z Kinect Sports

Jak każde nowe zjawisko, tak i gry komputerowe mają wielu przeciwników. Wprawdzie pierwsze tytuły na konsolę Atari liczą już sobie dobre dwie dekady, niemniej jednak w porównaniu z innymi mediami, komputerowa rozrywka jest jeszcze bardzo świeżym wynalazkiem – zapewne stąd liczba krytyków. Najczęściej starszych i niezbyt zaznajomionych z tematem. Niektóre argumenty są jednak całkiem trafione – jak ten o ograniczaniu aktywności ruchowej. Gry dają wiele emocji i zabawy, ale przy tym nie wymagają zwykle prawie w ogóle fizycznego wysiłku. A może raczej powinniśmy powiedzieć… nie wymagały. Dzięki nowemu kontrolerowi od Microsoftu i grom takim, jak Kinnect Sports komputerowa rozrywka całkowicie zmienia swoje oblicze. Na czym polega seria Kinnect Sports? W jaki sposób angażuje graczy? To bardzo proste.

Tytuł jest zbiorem mini-gier, które odpowiadają różnym sportowym dyscyplinom. Znajdziemy tutaj siatkówkę, kochany przez Amerykanów football, golf czy boks. Oczywiście zadania typowe dla każdego sportu będziemy wykonywać przy użyciu własnego ciała. Możesz zapomnieć o trzymaniu pada. Zamiast tego zacznij myśleć na porządną rozgrzewką, bo bez odpowiedniego przygotowania możesz przegrać z komputerowym przeciwnikiem lub też drugim graczem. Bezdotykowy kontroler nie utrudnia również poruszania się po samym menu gry. Tytuł zbiera pochwały za bardzo ładnie przygotowany interfejs, który doskonale współpracuje z Kinectem. Co ważne, gra jest tak przygotowana, by swobodnie mogły się w niej czuć również dzieci.